Że nie mogę publicznie okazać czułości osobie, którą kocham, ponieważ zawsze i wszędzie ktoś może mnie wtedy napaść, wyzwać, opluć. Że większość ludzi w kraju, w którym żyję, będzie mnie miała za wiecznie potępionego, lub, w lepszym przypadku, chorego,
Jestem z moim facetem od 4 lat, ja23, on24 lata. Ogólnie jest nam razem dobrze, kocham go, ufam bezgranicznie że mnie nie zdradzi, ani świadomie nie skrzywdzi - część z was pewnie uważa, że nie można być wobec nikogo tak pewnym w 100%, no ale tak jest, widzę i wiem, że bardzo mnie kocha.
15 lat jestem z facetem od którego nie umiałam odejść. Po czesci ze wzgledu na własne lęki, a z drugiej bo on kochał tak że przy probach odejścia robil wszystko by zatrzymać. Nie mogłam
And after all this time. I'm still into you. I should be over all the butterflies. I'm into you (I'm into you) And baby even on our worst nights. I'm into you (I'm into you) Let em wonder how we got this far. Cause I don't really need to wonder at all. Yeah, after all this time.
Ile z Was drugi raz nie zdecydowało by się na małżeństwo ze swoim facetem? Czy widzicie obok jakieś inne, szczęśliwsze kobiety? Przez Gość Abcd, Grudzień 10, 2018 w Ciąża, poród
„Nikt mnie nie rozumie. Koleżanki uważają, że histeryzuję i nie doceniam tego, co mam. A przecież powinnam być wdzięczna losowi za takiego męża. I jak ja mam im wytłumaczyć, że nie mają mi czego zazdrościć? Bo może ich mężowie czasem wypiją za dużo albo zasiedzą się zbyt długo u kolegów, ale za to są. Istnieją! Rozmawiają z nimi! A ja mam w domu kolejny mebel”.
bgMJbf. Związek powinien dawać radość, jednak nie zawsze tak jest. Co szwankuje między wami, skoro czujesz się nieszczęśliwa? Z autopsji zna to Beata (imię zmieniłam), od czterech lat w związku, od roku zaręczona. „Początkowo wszystko było super. Układało nam się świetnie i nie wierzyłam, że kiedykolwiek się to zmieni. Po dwóch latach zamieszkaliśmy razem i dość szybko dopadła nas rutyna. Mieliśmy coraz mniej czasu dla siebie, trochę się sprzeczaliśmy o codzienne sprawy, ale wmawiałam sobie, że pewnie każda para to przerabia. W końcu się zaręczyliśmy i w zasadzie od tego czasu jest coraz gorzej. Praktycznie się nie dogadujemy, skaczemy sobie do gardeł, nie możemy porozumieć się do co najprostszych spraw. Czuję się w tym związku nierozumiana i jestem nieszczęśliwa. Nie wiem, co mam robić”. W podobnej sytuacji jest wiele internautek, które żalą się na forach dyskusyjnych. „Nie popieram wyciągania tak osobistych spraw na forach, ale jest mi tak źle z powodu bezradności i braku kogoś, kogo mogłabym się poradzić, że postanowiłam jednak napisać o swoim problemie. Jestem z moim mężczyzną ponad dwa lata. Kocham go nad życie, już dawno oswajając się z tym, że jest egoistą. Bywało lepiej, bywało gorzej. Lecz mimo że on wciąż utrzymuje mnie w przekonaniu, że mnie bardzo kocha i dba o mnie najlepiej jak potrafi, ja nie czuję ani odrobiny jego opiekuńczości. Często, kiedy w takich sytuacjach idziemy już spać, płaczę cicho w poduszkę, uświadamiając sobie, że przy tym wielkim uczuciu, jakie wciąż do niego czuję, nienawidzę go zarazem i jestem z nim po prostu nieszczęśliwa”. Źródło nieszczęścia Z badań wynika, że nieszczęśliwych w związku jest aż sześć na dziesięć osób. Cztery osoby na dziesięć zastanawiały się, czy nie zostawić swoich partnerów, a sześć przyznało, że w ich związku można by wiele zmienić. Dlaczego? - Już się nie staracie – to jeden z głównych powodów, przez który wiele osób nie czerpie ze związku radości. Wraz z upływem czasu przestajemy się starać, nie dbamy o partnera i nie robimy nic, by związek był ciekawy. Większość osób przepytanych przez serwis UKDating przyznało, że ich partner nie jest już tak czuły i oddany jak na początku znajomości. Trudno więc, żeby czuć się w takim związku szczęśliwym. Co możesz z tym zrobić? Już samo przyznanie się przed sobą, że nie jesteś w związku szczęśliwa, to krok w dobrą stronę. Ale to nie wystarczy, byś nagle poczuła się lepiej u boku partnera. Podstawą w takiej sytuacji jest szczera rozmowa – jeśli wiesz, co cię unieszczęśliwia i co chciałabyś zmienić, nie bój się powiedzieć temu ukochanemu. Masz prawo wyznać mu wszystko, co leży ci na sercu i liczyć, że wprowadzicie do waszego związku konkretne zmiany. To dobry czas, by zrobić rachunek sumienia i zastanowić się, dokąd zmierza wasza relacja i ile jesteście w stanie w niej zmienić. O tym też nie zapominajcie: - Wspólne spędzanie czasu – to podstawa związku! Czas spędzany osobno też jest ważny, ale relację buduje przede wszystkim czas, który poświęcacie sobie wzajemnie. Wspólny spacer, obiad w restauracji czy rozmowa o tym, jak wam minął dzień, nie wymagają od was wiele, a są w związku nieocenione. - Rozwiązywanie problemów na bieżąco – problemy odłożone na później pozostają nierozwiązane, a z czasem zaczynają narastać. To może bardzo zaszkodzić waszemu związkowi. Dzięki rozwiązywaniu problemów szybko i od razu utwierdzacie się w przekonaniu, że stać was na wiele. - Zainteresowanie partnerem – autentyczne. Chodzi o to, byście oboje interesowali się życiem partnera i brali czynny udział w rozwiązywaniu jego problemów, doradzaniu mu itp. Dzięki temu dasz ukochanemu do zrozumienia, że jest dla ciebie ważny. To naprawdę bardzo dużo! - Czułość i bliskość – bez czułości, pocałunków i seksu nie ma związku. „Mimo że badani potwierdzili, że takie czynniki jak miłe spędzanie czasu, wspólny śmiech, szczerość są ważne, to jednak dla wielu seks jest jednym z ważniejszych czynników, bez którego związek nie jest udany” – stwierdził David Brown z serwisu UKDating. Wprowadźcie coś nowego do sypialni i bądźcie spontaniczni. EPN - Bardzo się od siebie różnicie – na początku znajomości, gdy obie strony są sobą zafascynowane, przymykamy oko na różnice albo w ogóle ich nie dostrzegamy. Gdy jednak zaczyna się proza życia, może się okazać, że różnimy się od siebie tak bardzo, że stworzenie udanego związku okazuje się bardzo trudne. Może być to różnica w zainteresowaniach, potrzebach, planach i życiowych priorytetach, czyli wszystko to, co was od siebie coraz bardziej oddala. Z badań UKDating płyną jeszcze inne wnioski. Czujemy się w związku nieszczęśliwi, gdy mamy wobec siebie różne oczekiwania; nie poświęcamy już sobie tyle uwagi co wcześniej, a nawet wtedy, gdy partner już nam się nie podoba. Ciągniemy więc związek na siłę, z przyzwyczajenia i z powodu różnych zobowiązań. Albo dlatego, że nie chcemy zostać sami. - Dopadła was rutyna – kolejna pułapka, na którą osoby w związku muszą szczególnie uważać. Rutyna jest zjawiskiem normalnym i powszechnym. Gorzej jednak, gdy oznacza moment, kiedy związek przestaje być dla nas źródłem radości i zadowolenia. Negatywnie pojmowana rutyna rozbija uczucie i sprawia, że czujemy się bardzo nieszczęśliwi. W związku brakuje spontanicznych gestów. Rozwiązanie tego problemu wymaga zaangażowania obu stron. - Znudziliście się sobą – przykre, ale prawdziwe. Pisze o tym jedna z internautek: „Jestem z moim facetem dwa lata i dopiero po tym czasie dostrzegam, jaki jest naprawdę. Chyba zwyczajnie znudziły nam się role, jakie zwykliśmy przyjmować na początku znajomości, żeby być bardziej atrakcyjnym, tajemniczym dla partnera”. Znudzenie drugą osobą pojawia się wtedy, gdy się nie staramy i gdy nie zależy nam na uatrakcyjnieniu związku. - Seks się zmienił – z badań serwisu UKDating wynika, że zdaniem trzech czwartych ankietowanych, którzy nie czują się szczęśliwi w związku, po pewnym czasie seks nie wygląda już tak jak na początku. Kochamy się jedynie od czasu do czasu i to często jedynie z poczucia obowiązku. W łóżku zachowujemy się egoistycznie; brakuje czułości, zainteresowania partnerem czy kreatywności. Ta strona używa plików cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies. Nie pokazuj więcej tego powiadomienia
napisał/a: kuba19831 2010-01-16 01:45 Jestem ze swają dziewczyna od 1,5 roku. Początek był obiecujący ale z czasem moje zainteresowanie słabło, ze względu na to żę mamy inne zinteresowania, ja jestem aktywny lubie nowe wyzwania lubie dużo planować lubię też sport ona natomiast jest bardziej domatorką, nie ma takiej chęci parcia do przodu. Sprawa wygląda tak że obobje mieszkamy z rodzicami. W moim przypadku maja mama najechętniej już dziś robiłąby wesele bo lubi moją dzewczynę. Ja natomiast nie kwapię się do oświadczyn. Nie wiem czy widzę moją dziewczynę jako partnerkę mojego życia. Nie mam też większego doświadczenia w związkach. Nie jestem też młody mam 26lat, moja dziewczyna jest 2 lata młodsz. Większość moich znajomych już się pobrała lub mają terminy wesela a ja odczuwam z tego powodu jakąś presję. Nie chciałbym spędzić życia z niewłaściwą osobą ale też nie chciałbym spędzić życia sam bo prawda jest taka że w tym wieku nie ma już dużego pola manewru. Jeśli ktoś przczytał cały tekst to dziękuję. A jakie wy macie doświadczenia odnośnie tego czy wasz partner to ten jedyny. Czy ktoś z was miał podobną sytuację? Czy ktoś z was pobrał się z partnerem którego nie był pewiem czy kocha lub nie kochał? napisał/a: ~gość 2010-01-16 02:29 Ja rozstałem się z dziewczyną po 6 latach, właśnie przez różnice charakteru. Moim zdaniem pośpiech w takich sytuacjach nie jest wskazany. Jak nie jesteś pewny czy to ta jedyna, to poczekaj. Jak będzie tylko gorzej to ślub tego nie zmieni. Pozdrawiam napisał/a: TakaJa 2010-01-16 10:39 Dokladnie poczekaj nie spiesz sie ma sensu brac slubu przed strachem przed samotnoscia, skrzywdzisz nie tylko siebie ale tez ja. Pomysl ona napewno nie marzy o tym zeby byc z facetem ktory jej nie kocha a jest tylko z nia z czystego ze dosc szybko wkradlo sie takie myslenie w twoj zwiazek.. to tez o czyms swiadczy. Zastanow sie powaznie czy ty ja kochasz czy moze tylko wlasnie jestes przyzwyczajony,dobrze ci z nia i boisz sie samotnosci. A znajomymi w ogole sie nie przejmuj boi moim zdaniem 26 lat u faceta to jeszcze nie tak starsznie duzo i jak nie wezmiesz slubu teraz to nie bedzie tragedii. napisał/a: Retroaktek 2010-01-16 14:07 Ja Ci tak tylko, żeby utwierdzić w postach poprzedników podam pewien obraz - wyobraź sobie, że jednak już jesteście małżeństwem i wciąż nie jesteś pewien czy postąpiłeś dobrze. Czy masz większe "pole manewru"? Nie sądzę Nie mówię, że trzeba się z nią rozstać, ale przemyśleć to, ewentualnie pogadać z nią - czasu masz sporo, a z wiązaniem się na całe życie nie należy się spieszyć. Pozdrawiam! napisał/a: 24aa6b55865ebcf3c8224dc8251d83831239d4c1 2010-01-16 18:46 Przedmówcy dobrze radzą. Ślub byłby zdecydowanie bardzo złym pomysłem. Do małżeństwa trzeba być w 100% przekonanym, a do tego mieć za sobą jakiś rozsądny czas razem lub przynajmniej intensywny pod względem częstotliwości spotkań, by praktyka dnia codziennego mogła dać podstawy, że to przetrwa. Na pewno nie chcesz być do końca życia z kimś, kogo nie kochasz. I co więcej - uważam, że nie masz prawa decydować się na ślub, jeżeli nie jesteś pewien swoich uczuć. Zbyt poważna sprawa i dotycząca kogoś więcej niż Ciebie samego. Stąd nie przejmuj się znajomymi, rodziną itp., lecz spędzaj jak najwięcej czasu i rozmawiaj ze swoją lubą o Was, o łączącym Was uczuciu i planach na przyszłość. Powiedz Jej szczerze, gdzie widzisz problemy, różnice charakteru i spróbujcie dojść do kompromisu w tych kwestiach Moje doświadczenia są takie, że nie mam żadnych wątpliwości co do tego, czy to Ta jedyna. Ale trzeba wziąć na to dwie poprawki: znamy się wiele lat, a sam związek nie jest jeszcze na tyle długi, by na pewno wyeliminować efekt "zauroczenia" Powodzenia - na pewno będzie dobrze. napisał/a: pcheelka 2010-01-16 21:08 Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości, to nie rób nic na razie. Lepiej przeczekać sprawdzić jak i co, niż później żałować, lub bawić się w rozwody. Myślę, że nie jest prawdą, aby w wieku 26 lat mieć obawy co do znalezienia partnera. Mężczyźni mają łatwiej, mogą mieć młodsze partnerki. Także bez paniki :) napisał/a: Magulka 2010-01-17 09:25 Dołączam się do poprzedników. Nie ma co robić nic na siłę. Jeśli po 1,5 roku masz problem z określeniem się w kwestii - kocham/nie kocham, to aż strach pomyśleć co będzie za 5 lat Współczuję... Współczuję Ci również dlatego, że mając 26lat czujesz się "niemłodo". Jesteś w moim wieku i czujesz się staro? Pytanie, to jak się będziesz czuł za np 10 lat? Ja bym się zastanowiła nie tylko nad zmianą dziewczyny, ale w ogóle na "przemeblowaniu" swojego życia napisał/a: ~gość 2010-01-17 09:30 krotka pilka- jest milosc, jest pewnosc. nie ma milosci- nie ma pewnosci... az sie boje co bedzie jak bys sie z nia ozenil, a w wieku 40 lat przechodzil kryzys wieku sredniego... i zaczal sobie szukac pol manewrów napisał/a: Zszokowana 2010-01-18 08:57 A ja Ci powiem tak! Wczoraj mój facet po prawie 8,5 letnim związku, gdzie za 1,5 roku planowaliśmy ślub, jesteśmy rok po zaręczynach oznajmił mi że już mu nie zależy i nie wie ale najprawdopodobniej już mnie nie kocha:) ale do czego zmierzam, mianowicie do tego, że czuję już tak od 2 miesięcy - tylko że ja nic o tym nie wiedziałam i tu najbardziej się dziwię, że nie potrafił mi powiedzieć, że przestaje mu się podobać i nie zrobił kompletnie nic żeby coś naprawić w tym związku!!!!!!a teraz jeszcze podejmujemy jakieś próby reanimacji ale myślę, że i tak nic z tego nie będzie. Więc radzę Ci pogadaj z dziewczyną i zastanówcie się, co zmienić co zrobić żeby było lepiej między Wami, żeby Tobie zaczęło jeszcze bardziej zależeć! napisał/a: lodyga 2010-01-18 09:08 Popieram Magulka...ty po 1,5 roku nie wiesz czy ja kochasz??A jeśli jest różnica charakterów to po co siebie i ją męczyłeś tyle czasu? napisał/a: kuba19831 2010-01-18 21:03 Po poscie 'lodygi' muszę sprostować. Ja naprawdę gratuluję ludziom którzy potrafią lub był im dane się zakochać i podtrzymywać to uczucie do końca życia. Jednak wydaje się że zdecydowana większość ludzi jest na początku zauroczona, czemu i jak podlegałem. Jednak z czasem zaczynamy postrzegać rzeczy bardziej przyziemnie i powstają pytania a niekiedy wątpliwości. Moj temat ma na celu poznać opinie innych, którzy być może mają podobne doświadczenia i przemyślenia jak ja. Pytanie moje jest takie czy byłęś/aś pewna podczas np ślubu że to ta jedyna osoba, tak na 100%. Odpowiadając 'lodydze' zapewniam cię że nasze spotkania nie są męczące a różnice charakteru z czasem się dotarłu ale czy niezastanawialiście się czy można ten czas przeżyć z kimś innym jeszcze pełniej jeszcze wyrażniej jeszcze pewniej? napisał/a: Fila 2010-01-18 21:14 Zdepresjonowana napisal(a):krotka pilka- jest milosc, jest pewnosc. nie ma milosci- nie ma pewnosci... to chyba nie do końca tak...zdarzyć się może wszystko i pewność to zwykłe otępienie umysłu, spowodowane zakochaniem ;) Ja i mój Chłopak mamy skrajnie odmienne charaktery. Bycie z nim jednak bardzo mnie zmieniło - poglądy, podejście do ludzi itd. On też nie jest już taki jak parę lat temu. Tak też może być w Waszym przypadku, ale nie musi. [ Dodano: 2010-01-18, 21:16 ]Zszokowana napisal(a):A ja Ci powiem tak! Wczoraj mój facet po prawie 8,5 letnim związku, gdzie za 1,5 roku planowaliśmy ślub, jesteśmy rok po zaręczynach oznajmił mi że już mu nie zależy i nie wie ale najprawdopodobniej już mnie nie kocha:) ale do czego zmierzam, mianowicie do tego, że czuję już tak od 2 miesięcy A jeszcze dziwniejsze jest to, że po ponad 8 latach wystarczył mu 2-miesięczny kryzys by zakończyć związek!!!! [ Dodano: 2010-01-18, 21:18 ]Inon napisal(a): Stąd nie przejmuj się znajomymi, rodziną itp., lecz spędzaj jak najwięcej czasu i rozmawiaj ze swoją lubą o Was, o łączącym Was uczuciu i planach na przyszłość. Powiedz Jej szczerze, gdzie widzisz problemy, różnice charakteru i spróbujcie dojść do kompromisu w tych kwestiach Mądre słowa
Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2018-09-06 00:21:32 GuyFawkes Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2018-09-05 Posty: 7 Temat: Jestem facetem. Żona wywaliła mnie z domu. Nie wiem co zrobić :-(Cześć,Mam problem, w którym pomóc mi mogą jedynie kobiety. Nie wiem co zrobić i jak się zachowywać w sytuacji, którą czterdzieści parę lat. Od niemal siedemnastu mam żonę, którą cały czas kocham i dziecko jedenastoletnie. Jestem dobrze wykształcony z doświadczeniem w dużych firmach jako menedżer. Jednak od kilku lat nie mogę znaleźć pracy. Szukam i kłamię w CV zaniżając swoje doświadczenie. I nic. Ponieważ w roku 2009 lekarz stwierdził że mam chorobę dwubiegunową mam doły i górki. Przenieśliśmy się z Warszawy do miasta gdzie mieszkają moi teściowie. Ale przez ostatnie trzy lata nie znalazłem pracy. Jestem człowiekiem bardzo uczuciowym, który największą radość ma gdy zrobi komuś przyjemność. Tym bardziej dołowało mnie to, że kobiecie, którą kocham nad życie nie mogę kupić tego, co chce. To moja druga żona. Pierwsza zostawiła mnie gdy moja siostra zginęła w wypadku i zostawiła dwójkę poszkodowanych dzieciaków, nie chcąc mieć problemów z wychowywaniem nie swoich pociech. Jak się spotkaliśmy (z obecną żoną, jeszcze, bo złożyła pozew rozwodowy) ukrywałem ten fakt aby nie spaskudzić naszej znajomości. Powiedziałem jej dopiero po miesiącu i byłem szczęśliwy, że to zaakceptowała. Dzieciaki wychowywały się z dziadkami a ja tylko załatwiałem wszystkie sprawy związane z leczeniem, rehabilitacją, nauką itd. I ona to wytrzymywała. Nawet nie wiecie jakie to dla mnie było szczęście. Nareszcie mam kogoś, kogo kocham i kto akceptuje moje dodatkowe zobowiązania. Przez kilka lat byliśmy szczęśliwi. Nawet bardzo. Nie miało dla mnie znaczenia to, że żona poprosiła mnie o intercyzę dwa lata po ślubie, mówiąc że to ze względu na moje zobowiązania. Oczywiście podpisałem. Dlaczego nie? Ale jak nie mogłem znaleźć pracy to było mi źle. Starałem się jak chorobcia. Wysyłałem setki CV i nic. Potem dowiedziałem się że CV zwykle przegląda dwudziestka, dla której każdy powyżej trzydziestu lat to jakiś neandertalczyk. Smutne. Mam niesamowite doświadczenie i wspaniałe rzeczy robiłem a taka nastolatka mówi mi że wybiera tylko tych do trzydziestki. Reszta won bo "stare dziadki". Zmieniałem swoje CV. Zaniżałem doświadczenie i wykształcenie i nic. Porozumiewam się w trzech językach. I co z tego? A nic. Pewnego razu, jeden z moich przysposobionych "synów" zaproponował mi inwestycję na rynku finansowym. Nie AmberGold ale Forex. Ponieważ sam siedział w tym temacie przez jakiś czas i zarabiał, nie miałem powodu aby mu nie wierzyć. Z drugiej strony, przez niemal dwadzieścia lat byłem jego przybranym ojcem. Jak wszystko było OK i zarabialiśmy, wszyscy chodzili uśmiechnięci, ale jak zaczęliśmy tracić to zostałem sam. Mój "przybrany syn" stwierdził że tylko debil słucha doradców w branży finansowej. Ale ja już zrobiłem spore długi. Kredyt w koncie i zaległości w Zus. Próbowałem się z tego wymigać. Jeszcze intensywniej szukałem pracy. I nic. To co powiem teraz dla wielu osób wyda się głupie. Jako dyrektor zarabiałem powyżej dziesięciu tysięcy miesięcznie. Chciałem zarabiać przynajmniej połowę tego na obojętnie jakim stanowisku. a nawet 3500 zł na rękę aby zacząć spłacać moje zobowiązania. Gdy sprawa się wydała (notabene między innymi dzięki mojemu siostrzeńcowi), żona wywaliła mnie z domu (która w papierach był na nią), zabrała kartę do konta zostawiając na nim zero złotych i chociaż pełen debet. Kazała się wynosić. Problem w tym, że miejsce w którym mogłem zamieszkać jest 250 km od mojego dziecka i żony. Z takiej odległości trudno jest utrzymać relację. W wieku czterdziestu paru lat zostałem bez pieniędzy, żony i dziecka. Gdybym poszedł na kasę do Biedronki to nie zarobiłbym na wynajęcie mieszkania w pobliżu mojego synka. Moi teściowie okazali się cudowni. Zaproponowali mi abym zamieszkał u nich. Ale to nie spodobało się mojej żonie. Wyzwiska straszne, że wykorzystuję ich, że mają swoje własne życie itd. Ale co ja mam zrobić? Jeżeli chcę być bliżej syna to muszę gdzieś mieszkać. Nie stać mnie na wynajęcie mieszkania dopóki nie znajdę pracy. Zarejestrowałem się w Uber aby chociaż trochę zarabiać i czekać na odzew z CV. Ale w dalszym ciągu nie stać mnie na wynajęcie mieszkania. Ktoś mógłby się zapytać, po co to robię. Gdyby nie moje dziecko to pewnie znalazłbym sposób aby skończyć ze sobą. Najlepszy jest Paracetamol w ilości 24 gramy. Dodatkowo, kocham moją żonę choć codziennie mnie dołuje i wyzywa. Mam dwa skarby w życiu. Synka i żonę. I teraz pytanie. Co mogę zrobić, według kobiet, aby ją odzyskać. Nie zależy mi na domu czy innych tego typu gównach ale na miłości i czułości bo to dzięki temu każdy dzień ma sens. Po co żyć jak tego się nie ma? Nigdy nie zdradziłem żony i nawet o tym nie myślałem. Nigdy nie podniosłem na nią ręki bo brzydzę się przemocą. W ciągu tych lat może z dziesięć razy powiedziałem jej brzydkie słowo bo nie lubię tego. I kocham ją bardzo. Jak ją odzyskać a raczej czego nie robić? Wyrzućcie w piach solidarność kobiecą. Pomóżcie dla odmiany facetowi, który sporo schrzanił i chce to 2 Odpowiedź przez Byla_Narzeczona 2018-09-06 01:28:36 Byla_Narzeczona Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-02-27 Posty: 1,261 Odp: Jestem facetem. Żona wywaliła mnie z domu. Nie wiem co zrobić :-( Zakładam, że Twoja żona nie była z Tobą dla pieniędzy, skoro przez kilka lat utrzymywała Ciebie, dziecko - ogólnie dom. Mogła się w pewnym momencie poczuć przytłoczona, tym bardziej, jeśli musieliście sobie i dziecku często czegoś odmawiać, od niej zależał cały byt rodziny. U mnie w domu było podobnie, ojciec został zwolniony z dobrej pracy kilka lat temu i z racji wieku - bo doświadczenie świetne, w tym dyrektorskie - nie może w dalszym ciągu znaleźć pracy w zawodzie. I pewnie nie znajdzie. Moja mama nie wywaliła go z domu, w końcu już też nie te lata i nie ta sytuacja, ale ojciec był bezrobotny przez 2 lata. Matka była tak tym zestresowana, że zażądała, aby poszedł do pracy gdziekolwiek, choćby na kasę, ale żeby coś wnosił do budżetu. Była naprawdę wnerwiona, dochodziło do kłótni. Wracając do Twojego tematu: może właśnie trzeba było iść gdziekolwiek, żeby przynosić jakieś pieniądze? Mój ojciec też skończył w Uberze, co było dla niego straszną degradacją. Ale czasem trzeba gorzką pigułkę przełknąć, zawsze można szukać dalej pracując w jakimś g... Lepiej mieć 2 tysiące niż ich nie mieć. Zabiję się z miłości do ciebie. Gdybym kochała siebie, zabiłabym ciebie. 3 Odpowiedź przez assassin 2018-09-06 07:52:29 assassin Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-12-24 Posty: 4,078 Odp: Jestem facetem. Żona wywaliła mnie z domu. Nie wiem co zrobić :-(Wyjazd za granicę. 4 Odpowiedź przez Gary 2018-09-06 09:09:00 Gary Net-facet Nieaktywny Zawód: na razie podąża ścieżką ze szczytu w stronę zieleniącej się doliny Zarejestrowany: 2014-01-29 Posty: 8,238 Wiek: 537 i tej wersji będę się trzymał Odp: Jestem facetem. Żona wywaliła mnie z domu. Nie wiem co zrobić :-( Jako dyrektor postępujesz bardzo głupio. I wplątałeś się w nie lada jest to, że dalej postępujesz totalnie głupio. Dlaczego? 1. Zdrowy, nie stary gość nie pracuje przez trzy lata. Co ja mam o tym myśleć? Jak teraz wszystkie firmy szukają pracowników. Po prostu coś robisz źle. Nie dziwię się żonie, że przestała na Ciebie łożyć. 2. Poniższy cytat jeszcze bardziej naświetla twoją głupotę. Teściowie chcąc w twojej tragicznej sytuacji życiowej Ci pomóc zaproponowali mieszkanie. Oni zaproponowali. Mogłeś się do nich wprowadzić iść na kasę do Biedronki. Taka pensja wystarczyłaby na Ciebie, dziecko i jeszzce kilkaset zł dodałbyś teściom do budżetu. Ty się wycofałeś, bo były awantury. Serio? Tragedia życiowa na jednej szali a na drugiej a-wan-tu-ry? Nie spodobało się twojej żonie co dorosły facet robi i co robią dorośli ludzie (jej rodzice)? Moi teściowie okazali się cudowni. Zaproponowali mi abym zamieszkał u nich. Ale to nie spodobało się mojej żonie. Wyzwiska straszne, że wykorzystuję ich, że mają swoje własne życie widzisz -- popełniasz błędy wynikające z twojej głupoty i braku myślenia logicznego. Trudno Ci będzie pomóc. Kilka lat się w tej swojej blokadzie mózgu pławisz. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie bywa kolorowe, ale w większości jest szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinnaś odnajdować szczęście. "Chciałabym to znowu poczuć... to antidotum na śmierć duchową, znowu czuć że żyję...". 5 Odpowiedź przez Ola_la 2018-09-06 11:36:33 Ola_la Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-02-18 Posty: 6,677 Odp: Jestem facetem. Żona wywaliła mnie z domu. Nie wiem co zrobić :-(,,Najlepszy jest Paracetamol w ilości 24 gramy,,Co to ma być?? Przepis na samobójstwo?! 6 Odpowiedź przez Ela210 2018-09-06 11:49:06 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-09-06 11:52:39) Ela210 Przyjaciółka Forum Aktywny Zawód: mirror... Zarejestrowany: 2016-12-28 Posty: 18,092 Wiek: w pełnym rozkwicie :) Odp: Jestem facetem. Żona wywaliła mnie z domu. Nie wiem co zrobić :-( Uważam, że nie możesz zawiesić swojego życia na kołku. Teściowie to mądrzy ludzie, że zaproponowali Ci pomoc, mają na względzie też dobro rodziny, która się rozpadła. Zdanie żony bym olała..Nie masz długo pracy, więc coś nie tak robisz. W Biedronce też można awansować. czy gdziekolwiek. Może szukaj w mniejszych firmach? Odzyskaj najpierw swoje życie, a potem żonę, jeśli warto, co Ty przy Twojej chorobie nie masz prawa do renty? Gdy wieje wiatr historii, Ludziom jak pięknym ptakom Rosną skrzydła, natomiast Trzęsą się portki pętakom.? 7 Odpowiedź przez karolinakopecka88 2018-09-06 12:19:53 karolinakopecka88 Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2018-09-06 Posty: 14 Odp: Jestem facetem. Żona wywaliła mnie z domu. Nie wiem co zrobić :-( żona postawiła granice zbyt twardo . ale może to ma Cię zmusić do przemyślenia pewnych spraw? Zagłuszanie bólu na jakiś czas sprawia, że powraca ze zdwojoną Rowling 8 Odpowiedź przez authority 2018-09-06 14:10:15 Ostatnio edytowany przez authority (2018-09-06 14:11:04) authority Net-facet Nieaktywny Zawód: właściciel małej firmy Zarejestrowany: 2016-09-02 Posty: 1,517 Wiek: grubo po 30-stce Odp: Jestem facetem. Żona wywaliła mnie z domu. Nie wiem co zrobić :-( A mnie ciekawi jak tu się dostałeś czy przypadkiem nie po wpisach żony. Pytam ponieważ nie dawno pisała tu kobieta o mężu pasożycie co w domu nic nie pomagał i nie pracował akurat 2 lata... tylko wymagał i przeszkadzał ja radziłem jej by wyrzuciła pasożyta. Coś czuję iż to może chodziło o ciebie. "Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu. Będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań"Tadeusz Kościuszko"Religia jest dla ludzi bez rozumu"Józef Piłsudski 9 Odpowiedź przez Rajmunda 2018-09-06 17:01:18 Rajmunda Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-12-29 Posty: 16 Odp: Jestem facetem. Żona wywaliła mnie z domu. Nie wiem co zrobić :-( GuyFawkes napisał/a:Ponieważ w roku 2009 lekarz stwierdził że mam chorobę dwubiegunową mam doły i proszę odnieść się do powyższego?Mam na myśli - czy bierzesz regularnie leki? Czy masz regularny kontakt z psychiatrą? Jeśli tak, to czy zasygnalizowałeś myśli samobójcze? Na czym polegały Twoje doły i górki w codziennym życiu z żoną i synem? 10 Odpowiedź przez GuyFawkes 2018-09-06 19:06:02 GuyFawkes Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2018-09-05 Posty: 7 Odp: Jestem facetem. Żona wywaliła mnie z domu. Nie wiem co zrobić :-(Najpierw odpowiedź na pytanie wyżej dotyczące wpisu jakiejś kobiety. To na pewno nie moja sprawa, która wymaga wyjaśnienia to to że nie mając stałej pracy na etat też pracowałem. Zarabiałem na pewnych drobiazgach biurowych około 2500 zł. Gdybym rozpoczął pracę na pełen etat to nie mógłbym tego robić. A tak byłem w domu, zajmowałem się ogrodem, zawoziłem i odbierałem dziecko ze szkoły, robiłem zakupy i sprzątałem. Jestem mistrzem w czyszczeniu łazienki :-). Wszystko zawsze lśni jak nowe. Oczywiście sprzątałem nie tylko łazienkę ale resztę też. Wszystkie prace związane z obsługą komputerów, elektryki w domu, hydrauliki też. No i ogród. Przycinanie drzew i krzewów, nawożenie, nowe rośliny itd. Rozumiem że to zawsze robi facet w domu ale czułem się, po przeczytaniu pierwszych odpowiedzi, jak prawdziwy pasożyt. W sumie mnie to jednak nie do choroby to chodzę do psychiatry. Dość regularnie ale po kilku latach oznacza to raz na pół roku. Gdy leki są wyznaczone to lekarz rodzinny wypisuje recepty. Bez sensu chodzić do psychiatry tylko po receptę na lekarstwa. Dlaczego zatem raz na pół roku? Leki przestają działać średnio po tym okresie a gdy dojdę do maksymalnej dawki i przestaje to działać potrzebne są nowe. Jeśli ktoś z Was zmieniał kiedyś tego typu leki na nowe, wie co się z tym wiąże. Przynajmniej ja mam trzy tygodnie wycięte z życia. Zawroty głowy, odruchy wymiotne. Potem organizm się przyzwyczaja. Psychiatrze nigdy nie mówiłem o myślach samobójczych bo wiem że natychmiast wsadziłby mnie do zamkniętego zakładu na dziewięć do dwunastu tygodni na Niepotrzebnie to napisałem. Przepraszam i może należałoby to wywalić. Ale myśląc o samobójstwie wydało mi się to najprostsze. Dla człowieka w moim wieku biorąc 12g uszkodziłbym nieodwracalnie wątrobę. Ale 24g i popite wódką to efekt murowany. Wiele o tym myślę. Nie mam duszy rozrywkowej. Zawsze preferowałem dom nad spotkania na mieście z kolegami. Wolałem z żoną oglądać telewizję, czytać książki czy też łazić na spacery. Ale wiecie czego się boję? Że mi się nie uda. Staram się jak głupi aby coś zrobić/zarobić (po wyprowadzce z domu już nie mam nawet tych 2500 zł/mc). A jak mi się nie uda? W tym wieku od zera? Bez niczego. Gdybym miał 20-30 lat to pewnie machnąłbym ręką i uśmiechnął się do słońca. Teraz nie. I najgorszy w tym wszystkim jest to że nie mogę przestać myśleć o żonie. Wraz z dzieckiem jest dla mnie sensem życia. A jak żyć gdy się taki sens straciło? Staram się nie użalać nad sobą. Jestem całkowicie świadom popełnionych przez siebie błędów. Teraz, z perspektywy czasu sam siebie oceniam jako kogoś naprawdę stukniętego. Z drugiej strony. Mój błąd polegał na zaufaniu jednej z najbliższych mi osób. Czy gdy ojciec, matka, brat siostra zaproponowali by Wam zarobienie pieniędzy to byście jej/mu nie uwierzyli? Wątpię szczerze. Widząc jak sam na tym porządnie Jeszcze ciekawostka. Poprosiłem go o pomoc przy wybrnięciu z problemu. Wiem, że nie ma co robić z kasą. Powiedział mi że nie mogę liczyć na jego pomoc. A przez całe swoje życie mógł liczyć na mnie. Często nocami robiłem kilkaset kilometrów aby mu pomóc bo nie był aniołkiem. Teraz nic już nie pamięta. Ale cóż. Jest jak jest. 11 Odpowiedź przez Rajmunda 2018-09-06 20:05:52 Rajmunda Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-12-29 Posty: 16 Odp: Jestem facetem. Żona wywaliła mnie z domu. Nie wiem co zrobić :-( 1. Nie potrzebujesz kobiecego punktu widzenia tylko specjalistycznego punktu widzenia. Skoro masz myśli samobójcze wraz z dokładnym planem ich wykonania (na marginesie; zastanowiłeś się może, że to forum czytają ludzie młodzi - często za młodzi i Twoje "przepisy" mogą komuś pomóc zrobić sobie poważne kuku?) powinieneś bezzwłocznie powiadomić swojego psychiatrę, bo możesz stanowić zagrożenie nie tylko dla siebie ale i dla otoczenia (najbliższych, współlokatora, sąsiada). Paracetamol+wóda+psychotropy mogą zadziałać w różny sposób i niekoniecznie padniesz od razu trupem, możesz dostać przysłowiowego zajoba i szału w Prace tzw domowe czy ogrodowe i odbieranie dzieci ze szkoły to wybacz, ale żaden wyczyn. Jeszcze jakbyś był w ciąży zaawansowanej, karmił piersią i na przykład prowadził do tego własną firmę, to może jeszcze byłbyś zuch, a taki hałsłajfowy lajcik, to wybacz....Tym bardziej, że narobiłeś długów, masz na bakier z zusem i od 3 lat nie przynosisz do domu pieniędzy. Gdybyś był czterdziestoparoletnią babką z takimi dokonaniami, jużbyś został wymieniony na młodszy model z jędrnymi cyckami i talią Piszesz o zmianie leków co 6 mcy i 3 tygodniowym okresie przejściowym. Od 2009 roku to będzie 9 lat czyli 18 x jazda dla Ciebie ale i Twojej żony i dziecka. 4. A właśnie - zapomniałeś odpowiedzieć jak Twoje "doły i górki" miały się do codziennego życia z żoną i synem. I na czym pne polegały dokładnie według Popraw mnie jeśli sìę mylę, czy żona zarządała rozdzielności majątkowej po diagnozie (w związku z fazą maniakalną i jej możliwymi konsekwencjami)? 12 Odpowiedź przez Ela210 2018-09-06 20:21:39 Ela210 Przyjaciółka Forum Aktywny Zawód: mirror... Zarejestrowany: 2016-12-28 Posty: 18,092 Wiek: w pełnym rozkwicie :) Odp: Jestem facetem. Żona wywaliła mnie z domu. Nie wiem co zrobić :-( No wiesz Rajmunda, czy kobieta ktora zajmuje sie domem i zarabia w Biedronce 2500 a nie jest q zaawansiwanej ciąży powinna być wywalona z domu na ktory wxzesniej sama zarobila? Niech tu taka napisze, to się krzyk autorowi powiem, żeby sobie żonę na 2 plan odsunął na razie, o syba dbał i ukladał pracę. To jeszcze nie taki dół, z którego się nie da wyjść. Z siostrzeńcem może to jakaś życiowa lekcja, przemyśl. I z żoną też. Gdy wieje wiatr historii, Ludziom jak pięknym ptakom Rosną skrzydła, natomiast Trzęsą się portki pętakom.? 13 Odpowiedź przez Rajmunda 2018-09-06 20:46:40 Rajmunda Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-12-29 Posty: 16 Odp: Jestem facetem. Żona wywaliła mnie z domu. Nie wiem co zrobić :-( Ela210 napisał/a:No wiesz Rajmunda, czy kobieta ktora zajmuje sie domem i zarabia w Biedronce 2500 a nie jest q zaawansiwanej ciąży powinna być wywalona z domu na ktory wxzesniej sama zarobila? Niech tu taka napisze, to się krzyk ja nie czytałam, że on na dom zarobił, czytałam że narobił długów plus przerżnął w napisałam natomiast o biedronkowej kobicie że powinna zostać wywalona na bruk - proszę mi nie wpychać w klawisze nie moich słów. Napisałam natomiast, że zajmowanie się domem i wożenie dzieci do szkoły to żaden wyczyn. Zresztą....Ela, przeczytaj proszę jeszcze raz mój punkt drugi i ewentualne powody wymiany na młodszy model."Zajęcie się sobą" to pojęcie bardzo pojemne, nie uważasz?Choroba afektywna dwubiegunowa to poważna sprawa - choruje się do końca życia. Około połowa chorych podejmuje próby samobójcze a 1/3 z tego skuteczne. Skoro Autor w tak przekonujący sposób użala się nad swym losem przekonując o nieustających rozmyślaniach nad przeniesieniem się na łono Abrahama, to moim skromnym zdaniem powinien udać się do swojego do siostrzeńca - chorzy w fazie manii są w stanie podejmować najbardziej szalone decyzje finansowe (i nie tylko). Sky is the limit, albo i nie. Stąd moje pytanie odnośnie decyzji żony o rozdzielnošci majątkowej. Przed czy po diagnozie? 14 Odpowiedź przez GuyFawkes 2018-09-06 21:05:22 GuyFawkes Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2018-09-05 Posty: 7 Odp: Jestem facetem. Żona wywaliła mnie z domu. Nie wiem co zrobić :-( bardzo rozumiem tego jadu. Poczytaj najpierw o depresji i chorobie dwubiegunowej. Możesz mi jeszcze powiedzieć że podgrzewałem w sobie tę chorobę bo chciałem znaleźć wytłumaczenie swoich głupich zachowań. Ktoś musiał Cię naprawdę strasznie skrzywdzić. Dlaczego się zalogowałem i napisałem to wszystko o moim życiu? Trochę dlatego że chciałem dostać taki opeer. To rzeczywiście pomaga aby wzmocnić swoja determinację we wzięciu się w garść. Objawy choroby ukrywałem przed rodziną. Jak było naprawdę źle to unikałem kontaktu, który mógłby być bolesny dla moich się bardzo i mi to dobrze wychodziło. Głównie dlatego, że nie musiałem udawać miłości i czułości. Pomimo choroby mogłem być czuły dla żony i dziecka. Dlaczego jej o tym nie mówiłem? To może śmiesznie zabrzmieć ale.... jest trochę podobna do Ciebie. Nie wierzy w depresję. Uważa to za kretyński wymysł. Napastliwość i chwytanie za słówka. Przez te wszystkie lata zwiększała się liczba tematów, o których nie rozmawialiśmy. Zastanówcie się, jak jest w Waszych związkach? Wiecie że są sprawy, o których rozmowa jest niezbyt miła dla którejś ze stron. Jeśli wiesz że Twój partner nie lubi o czymś rozmawiać to starasz się o tym nie mówić aby go nie krzywdzić a sobie zaoszczędzić krzty złego humoru. Nie wiem Rajmundo czy masz żonę czy męża, czy dzieci. Albo co ten ktoś Ci chcę się w żaden sposób ten post bo chciałem dostać poradę. Kogoś kto jest kobietą a jeśli nią nie jest to może chociaż tak myśli. Moim światem są moi bliscy do których mi teraz daleko. Wiem co ja mam zrobić. Ale każda dobra rada, która bardziej wynika z empatii a nie chęci krytycznej oceny daje mi nadzieję. Że będę mógł lepiej wszystko zrobić i może podczas tego nie popełnić żadnych błędów. Na Boga. Jestem facetem. Jak każdy mam prostą psychikę. I tak też myślę. Czy Ty nie wierzysz w prawdziwe kochanie się ludzi? Że chociaż się starzeją to widzą siebie jak w chwili gdy się poznali?Tak. Spieprzyłem sprawę. Chcę to naprawić. Jeśli możesz mi coś doradzić to uprzejmie poproszę o tę radę. Już mnie oceniłaś. I to zrozumiałem. Ale wydaje mi się że możesz mi też powiedzieć coś co mi o to od początku proszę. 15 Odpowiedź przez GuyFawkes 2018-09-06 21:06:45 GuyFawkes Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2018-09-05 Posty: 7 Odp: Jestem facetem. Żona wywaliła mnie z domu. Nie wiem co zrobić :-(Przed diagnozą. Cztery lata przed 16 Odpowiedź przez Ela210 2018-09-06 21:16:26 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-09-06 21:20:01) Ela210 Przyjaciółka Forum Aktywny Zawód: mirror... Zarejestrowany: 2016-12-28 Posty: 18,092 Wiek: w pełnym rozkwicie :) Odp: Jestem facetem. Żona wywaliła mnie z domu. Nie wiem co zrobić :-( Rajmunda, wiem czym jest dwubiegunówka, całe szczęście nie z własnego doświadczenia, i wiem, jak wygląda faza po pierwsze chory też jest człowiekiem i ludzie z tą chorobą żyją. I czasem trzeba znaleźć się w szpitalu. Nie mam powodu nie wierzyć, że to On zarabiał na dom, jeśli przez wiele lat miał ponad 10 tys pensji. I trochę przeceniasz psychiatrów, w większości przepisują leki i wizyta trwa 10 min (NFZ)A jak On choruje od 9 lat, a nie pracuje 3, to znaczy, że tę chorobę ogarniał. Niestety nie jest odpowiedzialny, i to co pisze w stylu, że nie odmawia się rodzinie w sprawach finansowych jest głupie, może tak robił przez całe najpierw musi tę cechę zmienić, to idiotyczne wręcz lekceważenie swoich interesów kosztem rodziny również, to niekoniecznie wynika z mogłabym pisać o nim tylko jak o pacjencie, i wysyłać do psychiatry i z się sobą- w sensie zadbania o swoje interesy, by nie być ciężarem dla innych- to PROSTE pojęcie akurat. Nie rozumiem o co Ci chodzi z pojemnością. Gdy wieje wiatr historii, Ludziom jak pięknym ptakom Rosną skrzydła, natomiast Trzęsą się portki pętakom.? 17 Odpowiedź przez GuyFawkes 2018-09-06 21:18:59 GuyFawkes Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2018-09-05 Posty: 7 Odp: Jestem facetem. Żona wywaliła mnie z domu. Nie wiem co zrobić :-(I jeszcze jedno. Nie osiągnęlibyśmy takiego statusu mieszkaniowego i życiowego gdyby nie moja praca i zarobki. Po intercyzie wszystko było już nie ją nigdy do głowy mi nie przyszło że zrobię to co zrobiłem, że zostanę tak potraktowany jak jak czuje kobieta gdy jej facet ukrywa przed nią drugi związek przez lata a często nawet i dziecko. Nie czuje kobieta gdy wie że instrument jej męża, którego teraz używa z nią przed jakimś czasem używała inna kobieta lub kobiety. Nie wartościować i oceniać różne zachowania? Próbuję zrozumieć czy gdybym zrobił którąś z tych dwóch powyższych rzeczy to spotkałoby mnie to samo?Zrobiłem krzywdę komuś kogo bardzo uwierz mi że chcę to naprawić. Tylko znowu to powtórzę że nie do końca wiem jak zacznę pracować i wywinę się z długów to mam szansę powrotu czy nie?Jak mam zachowywać się w stosunku do żony zanim osiągnę cokolwiek w kwestii rozwiązania jak, jednocześnie mało i dużo. Chcę z powrotem miłości i wspólnego życia. Wiem, że nigdy nie będzie tak samo. Że to będzie wisiało w miliard razy usłyszę w gniewie o swoim jest truizm, że doceniasz coś dopiero jak to stracisz. Nie wiem czy Ty Rajmundo coś doceniasz. Ale ja tak. 18 Odpowiedź przez Ela210 2018-09-06 21:29:24 Ela210 Przyjaciółka Forum Aktywny Zawód: mirror... Zarejestrowany: 2016-12-28 Posty: 18,092 Wiek: w pełnym rozkwicie :) Odp: Jestem facetem. Żona wywaliła mnie z domu. Nie wiem co zrobić :-( Jak napisałam- panuj najpierw nad swoim życiem. Jak kocha Cię naprawdę, to ją jak zechce rozwodu, zadbaj o sprawiedliwy podział majątkua jak robi awantury- wyprowadź się do będzie żle, to może nawet będziesz musiał pobyć w szpitalu. Ludzie z tym się teraz na poukładaniu swojego życia, a nie na tym, by z żoną było miodzio.. Gdy wieje wiatr historii, Ludziom jak pięknym ptakom Rosną skrzydła, natomiast Trzęsą się portki pętakom.? 19 Odpowiedź przez Rajmunda 2018-09-06 21:32:49 Rajmunda Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-12-29 Posty: 16 Odp: Jestem facetem. Żona wywaliła mnie z domu. Nie wiem co zrobić :-( GuyFawkes napisał/a: bardzo rozumiem tego jadu. Poczytaj najpierw o depresji i chorobie dwubiegunowej. Możesz mi jeszcze powiedzieć że podgrzewałem w sobie tę chorobę bo chciałem znaleźć wytłumaczenie swoich głupich zachowań. Ktoś musiał Cię naprawdę strasznie skrzywdzić. Dlaczego się zalogowałem i napisałem to wszystko o moim życiu? Trochę dlatego że chciałem dostać taki opeer. To rzeczywiście pomaga aby wzmocnić swoja determinację we wzięciu się w garść. Objawy choroby ukrywałem przed rodziną. Jak było naprawdę źle to unikałem kontaktu, który mógłby być bolesny dla moich się bardzo i mi to dobrze wychodziło. Głównie dlatego, że nie musiałem udawać miłości i czułości. Pomimo choroby mogłem być czuły dla żony i dziecka. Dlaczego jej o tym nie mówiłem? To może śmiesznie zabrzmieć ale.... jest trochę podobna do Ciebie. Nie wierzy w depresję. Uważa to za kretyński wymysł. Napastliwość i chwytanie za słówka. Przez te wszystkie lata zwiększała się liczba tematów, o których nie rozmawialiśmy. Zastanówcie się, jak jest w Waszych związkach? Wiecie że są sprawy, o których rozmowa jest niezbyt miła dla którejś ze stron. Jeśli wiesz że Twój partner nie lubi o czymś rozmawiać to starasz się o tym nie mówić aby go nie krzywdzić a sobie zaoszczędzić krzty złego humoru. Nie wiem Rajmundo czy masz żonę czy męża, czy dzieci. Albo co ten ktoś Ci chcę się w żaden sposób ten post bo chciałem dostać poradę. Kogoś kto jest kobietą a jeśli nią nie jest to może chociaż tak myśli. Moim światem są moi bliscy do których mi teraz daleko. Wiem co ja mam zrobić. Ale każda dobra rada, która bardziej wynika z empatii a nie chęci krytycznej oceny daje mi nadzieję. Że będę mógł lepiej wszystko zrobić i może podczas tego nie popełnić żadnych błędów. Na Boga. Jestem facetem. Jak każdy mam prostą psychikę. I tak też myślę. Czy Ty nie wierzysz w prawdziwe kochanie się ludzi? Że chociaż się starzeją to widzą siebie jak w chwili gdy się poznali?Tak. Spieprzyłem sprawę. Chcę to naprawić. Jeśli możesz mi coś doradzić to uprzejmie poproszę o tę radę. Już mnie oceniłaś. I to zrozumiałem. Ale wydaje mi się że możesz mi też powiedzieć coś co mi o to od początku Żaden jad - same fakty. Na podstawie Twojego 1 postu. 2. Na codzień mam do czynienia z pacjentami szpitala psychiatrycznego. Z tymi przychodzącymi tylko na "terapię dzienną" (po czym wychodzą do domu - takie zajęcia. Również z tymi właśnie przyjętymi, diagnozowanymi lub powracającymi co jakiś czas - stąd moje zachęcanie do skontaktowania się z psychiatrą to jedna z faz dwubiegunówki, wiąże się między innymi z brakiem wiary we własne siły, brakiem sensu życia, myślami samobójczymi, zaburzeniami snu, zaburzeniami łaknienia, etc. I Ty ją niemalże książkowo Chciałeś dostać poradę - dostałeś. Idź do psychiatry, opowiedz o wszystkim. Psychiatra też człowiek. Nie zrobisz porządku w swoim życiu dopóki nie zrobisz porządku ze sobą samym - ze swoją głową. Robiąc to zrobisz porządek ze swoimi emocjami, odbieraniem rzeczywistości a na sam koniec będziesz w stanie zrozumieć motywy swojej żony. Wtedy będziesz mógł cokolwiek naprawić. Oto moja porada. 20 Odpowiedź przez GuyFawkes 2018-09-06 21:54:38 GuyFawkes Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2018-09-05 Posty: 7 Odp: Jestem facetem. Żona wywaliła mnie z domu. Nie wiem co zrobić :-(Pewnie masz jakbyś zobaczyła moje psychiatrę i porozmawiała z nim chwilę to byś chciała wyjść. Przez lata stwierdziłem że spotykam się z dwoma rodzajami psychiatrów. Pierwszy jest "szybki". Leki, jakie leki, jaka dawka, myśli samobójcze?, zmienimy leki. Drugi typ jest "słuchający". Smutna mina, potakująca głowa, dużo pytań i reasumpcja że jest źle i mam lekko dziwną sytuację. Muszę iść aby zmienić leki ale psychiatra na NFZ jest dostępny dopiero w drugiej połowie listopada. Na prywatną wizytę mnie po prostu nie stać. Ostatni zapisany lek biorę już mocno przekraczając dopuszczalną dawkę. Podobno można. Więc przez najbliższe dwa i pół miesiąca to lekki kwasik. W życiu, dwa razy byłem w zakładzie medycyny sądowej aby identyfikować moich najbliższych. Nikomu tego nie życzę. Nauczyło mnie to pokory dla niepewności dnia codziennego. Dzisiaj jesteś a jutro masz szew w kształcie litery "Y". I ciało jest takie chude. Nie wiem dlaczego i się nad tym nie wiem czy moja żona mnie kocha. Czytałem rozmaite fora i rady. Choć tylko tutaj coś napisałem bo myślałem że to kobiece jest jednym z nich napisane było aby całkowicie ograniczyć kontakty z żoną i próbować żyć bez niej. Nie drugim były wpisy aby dawać do zrozumienia że pomimo błędów powinna wiedzieć że jest kochana i ważna. To trzecim aby udawać nonszalancję i pełen luzik. No nie wiem czy próbowałem wszystkich. Żaden się nie sprawdził krótkoterminowo czym myśli tak skrzywdzona kobieta?Czego chce taka kobieta?Czy myśli aby życie wyglądało jak wcześniej pod względem uczuciowym?Czy dalej kocha swojego faceta albo mając w pamięci dobre chwile mogłaby go znowu pokochać?Czy lepiej by jej było gdyby mnie już nie było?Wiem jak wyglądają kontakty z "niedzielnymi tatusiami". Chodzą do kina, zoo, na lody, na spacery. Ale więź zanika i jak wchodzą w dojrzewanie to mają to już jeszcze jedno. Jak ostatnio byłem w domu to zauważyłem że nasze ślubne zdjęcie stoi tam gdzie stało. Nic się nie zmieniło oprócz opróżnienia mojej części szafy. Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
OPOWIEŚCI LADY BUNII. Beata z piskiem opon zajechała pod moją bramę, wysiadając trzasnęła z impetem drzwiami. Znamy się lata i widziałam po niej, że coś się święci. Zadzwoniła nagle i zapytała: – Jesteś w domu? Będę za 15 minut. W takich sytuacjach zawsze jestem dla przyjaciół, kawa już była zaparzona, a ja gotowa zamienić się w słuch, co przy moim gadulstwie nie jest takie łatwe. Kiedy spojrzałam na nią byłam już pewna, że chodzi o faceta. Rany Julek! Beata wygląda jak dwadzieścia kilka lat temu. Zawsze była kobietą zadbaną i ładną, dobrze ubraną, ale to co ujrzałam wprawiło mnie w osłupienie. – Kto to jest?- zapytałam. – Skąd wiesz, że chodzi o faceta? – odparła zdziwiona. Od wielu lat była rozwiedziona i nigdy nie interesowała się mężczyznami, była zajęta wychowaniem synów. – Kochana kipisz seksem, figurę masz jak nastolatka, błysk w oku…opowiadaj! – Albo teraz albo nigdy! – wyrzuciła jednym tchem. Przyniosłam kubki z kawą na taras, rozsiadłyśmy się wygodnie w fotelach, młody dostał pozwolenie na grę na komputerze. Siła wyższa – teraz nie mógł nam nikt przeszkadzać. – Zakochałam się, ja stara baba tuż przed pięćdziesiątką, zakochałam się jak gówniara! Chyba zwariowałam! Tyle lat nie interesowali mnie faceci i nagle jak go poznałam uświadomiłam sobie, że jak nie teraz to już nigdy, bo stara jestem. To ostatni dzwonek, ostatnia szansa. -Kochana widzę tu niemałą desperację – zaśmiałam się. – Myślisz, że mogę, że nie jestem za stara na miłość? – Kochana na miłość nie ma ograniczeń wiekowych, mów kto to jest – moja ciekawość sięgała zenitu, tymbardziej, że widziałam na twarzy Beaty wprawną rękę chirurga plastycznego, a na ciele godziny pracy z trenerem personalnym. – Poznaliśmy się w pracy, na spotkaniu w centrali firmy. To nasz nowy szkoleniowiec. Ma taki seksowny umysł, jest tak inteligentny, to wszystko dzieje się tak szybko… Na spotkaniu nas przedstawiono, pocieszyłam oko, bo przystojny, miły i szarmancki, do tego dobrze ubrany, a wiesz, że na tym punkcie mam świra. Po spotkaniu zaczęłam dostawać sms-y. Z początku nie miałam pojęcia od kogo, myślałam, że to pomyłka. Boże jak on pisze! Wstyd się przyznać, ale ja się zakochałam w tych wiadomościach, jak głupia gęś. Jak nastolatka jakaś…Co ja narobiłam? – w jej oczach zakręciła się łza – a właściwie co się porobiło, bo przecież ja tu nic nie zrobiłam w tym kierunku. Jest dziesięć lat młodszy i ma rodzinę. – O k..wa! – jęknełam – Wiem, wiem nie powinnam, ale to jest silniejsze ode mnie, ile ja już nocy przepłakałam. Ale trudno biorę co daje los. Myślisz, że on mnie kocha? Westchnęłam, żal mi jej było okropnie, bo miotała się między odpowiedzialnością, uczciwością, a pożądaniem. Jak się okazało to w życiu jeszcze nie spotkała faceta, z którym się tak dobrze dogadywała na każdej płaszczyznie, żaden nie dorównywał mu w łózku. Istne szaleństwo, fajerwerki, hotele, kolacje ze śniadaniem. Wspólne zainteresowania, teatr, filharmonia. Godzinami rozmawiali o sztuce. Miał takie wiadomości… – Wiesz, że patrzę z perspektywy żony, więc do bani! Krzywdzisz kogoś, a siebie przy okazji. Znam cię, a przynajmniej tak mi się wydaje, i to nie jest układ dla ciebie. Ale może się mylę. Jeżeli jesteś gotowa być tą drugą, spędzać samotnie święta, sylwestra i wszystkie tego typu uroczystości, jeżeli jesteś gotowa, że będziesz mogła dzwonić w wyznaczonych porach, że będziesz wchodziła do hotelu zdejmowała majtki, czerpała przyjemność, ubierała się i wracała do siebie jak gdyby nigdy nic, to wchodz w to! Wiem, że nie dasz rady! – Jego małżeństwo się nie układa…- powiedziała cicho. – A którego się układa jak podrywa obcą? Co na cudowną rodzinę ma cię podrywać? Proszę cię w co ty wierzysz? Jak mu tak źle to niech się rozwiedzie i wtedy niech szuka nowej miłości. Sorry Beata, ale ja w takie cuda nie wierzę. Typowy podrywacz, a że świadomy swoich walorów, to jeszcze gorzej. W domu pewnie szczęśliwa rodzina i pies. – Mówił, że nigdy nikogo tak nie kochał…-szepneła niepewnie. – Kocha Cię, a najbardziej przed. Cóż ja jej miałam powiedzieć? Że facet ją bzyka dla sportu? Wiadomo, że na odległość jest fajnie, bo nie boli jej głowa jak żonę, nie widzi jej w zadeptanych kapciach i poplamionym kawą szlafroku. Emocje są, bo zawsze są z obcą osobą. Pożądanie – tego to nawet im troszeczkę zazdrościłam. W myślach powędrowałam do czasów pierwszych randek i upojnych nocy. Po jakimś czasie Beata wpadła ponownie. Była cieniem kobiety, sińce pod oczami, chuda do granic możliwości. Nie musiałam pytać, rzucił ją. Było tak jak zakładałam, nie była jedyna. Gdzie szkolił tam bzykał. Niestety ona to odchorowała, wylądowała u psychologa na terapii. Bardzo, ale to bardzo się zaangażowała. Tak bardzo potrzebowała bliskości, że dała się nabrać na to wszystko. Kilka lat nie mogła dojść do siebie, bo po drodze fundował jej jeszcze małe powroty, obiecywał rozwód, który ciagle odkładał w czasie, bo chora mama, teściowa, bo dzieci. Ciągle był powód ważniejszy niż ona. W końcu zrozumiała… Kaśka z kolei to już nowe pokolenie, młoda atrakcyjna brunetka, bywalczyni portali randkowych. Nie ma jednak dziewczę pojęcia, że się tam nie nadaje. Bo wraca z pierwszej randki i jest tak oczarowana, że już wychodzi za mąż, jest gotowa się przeprowadzać do innego miasta. Bo przecież taki fajny. Nijak nie da się jej wytłumaczyć, że w Internecie to facet szuka taniego szybkiego seksu, a nie żony. Nie trzeba chodzić do kina, czy kawiarni, od razu prosto do łóżka! Kiedy zaproponowała jednemu kawę, to usłyszała, że kawę to on ma w kuchni, a jemu się bzykać chce! Dziewczyny zrozumcie, że facet to myśliwy, musi zdobywać, taka jego natura i tu nic się nie zmienia na przestrzeni pokoleń i lat. Im trudniejsza kobieta tym bardziej kręci. Kiedy ty zdejmujesz majtki zanim on jeszcze zaprosi cię na pierwszą randkę to nie dziw się, że następnej nie będzie. A dlaczego? A dlatego, bo było fajnie, ale szybko i on jest przekonany, że przed każdym zdejmujesz te majtki. W jego oczach jesteś na raz i dla każdego, a on chce być tym jednym jedynym. Do łóżka pójdzie z każdą której wpadie między nogi, ale to potrzeba czysto fizjologiczna. Mam takiego sąsiada – Twindera tak go nazywam. Nie jestem w stanie zliczyć ile kobiet przez tydzień przewija się przez jego dom. Na początku nie mogłam się połapać czy to ten sam facet, czy kilku podobnych, bo ciągle inne kobiety. Nie ma dnia żeby wieczorkiem jakiejś nie prowadził albo ranka żeby z jakąś nie wychodził. Jest kilka, które są na stałe, chyba ze cztery. Twinder jest mistrzem, potrafi auto zostawić na awaryjnych, przelecieć pannę, odwieść i wrócić do domu z następną. Ma około trzydziestu lat, jest przystojny i zawodowo uprawia ten sport. Kto wie może chłopak się przygotowuje na jakąś olimpiadę Twinderów? Ileś z tych dziewczyn pewnie myśli, że są jedyne, że to jest to, że założą rodzinę. Natomiast on jest typowym drwalem i rżnie w tym swoim tartaku co popadnie. Bo facet jak kocha, moje drogie, to już kocha na zabój. Z ust mężczyzn i tylko mężczyzn słyszałam, że kocha się tylko raz w życiu! Z miłości do kobiety można robić różne głupstwa, grać na gitarze pod jej balkonem pół nocy. Obsypać jej auto płatkami róży w dniu imienin, przejechać pół Polski żeby zobaczyć ją przez 15 minut. Dla zakochanego faceta nie ma rzeczy niemożliwych i nigdy – uwaga – przenigdy nie ukrywa wybranki swojego serca przed światem. Kobieta dla mężczyzny jest jak najmodniejszy gadżet, chce się nią pochwalić, jest dumny ze swojej zdobyczy. Więc przedstawia ją kolegom, rodzinie. Dzwoni, mówi że tęskni, przynosi kwiaty, ogląda te nasze babskie głupie filmy (za to poświęcenie szczerze facetów podziwiam, bo ja nie dałabym rady oglądać tych ich ociekających krwią fimów). Jeżeli spotykasz się z facetem to już wiesz kiedy traktuje cię poważnie. Jeżeli spotyka się z tobą tylko w hotelu na sex, jeżeli nie znasz jego znajomych, rodziny – to już masz jasność sytuacji, to tylko bzykanie i nic więcej z tego nie będzie. Oni potrafią kochać całe życie jedną kobietę, aż do bólu. Znam przypadki gdzie porzucony przez tą jedyną trzydzieści lat temu kocha ją do dziś! Po drodze jakoś ułożył sobie życie, ożenił się, ale kocha swoją szkolną miłość. Bo dla niej robił te wszystkie głupstwa z miłości, biegał z kwiatkami, przywoził w nocy batonika, bo miała okres i smaki. Dla niej rowerem przemierzał miasto wszerz i wzdłuż w poszukiwaniu przeróżnych zachcianek. Dla niej zmienił uczelnię i miasto studiów. Ciągle czeka w pogotowiu – w razie gdyby czegoś potrzebowała pomoże. „ Wiesz, bo takie rzeczy z miłości robi się tylko raz, potem już nigdy się tak nie zaangażujesz, choćbyć chciał. Ożeniłem się po drodze, ale kocham tylko Baśkę. Mam wspaniałą żonę i nie potrafię jej tak kochać – powiedział ze smutkiem. – Kiedyś myślałem, że to się ułoży, że minie, a teraz już wiem że kocha się tylko raz”. Kiedy usłyszłam te słowa od dojrzałego mężczyzny i zobaczyłam w jego oczach tęsknotę, smutek i żal, pomyślałam „Baśka ty głupia cipo”. Mam kolegę, który za czasów naszej młodości kiedy nie było jeszcze Internetu i portali randkowych „przeleciał” całą okolicę. Zasięg miał spory, lepszy niż dziś telefonia komórkowa. Nie był wyjątkowo przystojny, ale miał to coś. Przy nim każda kobieta czuła się wyjątkowa. Całe szczęście ja Szamana poznałam kiedy już byłam szczęśliwą mężatką, bo pewnie też bym padła jego ofiarą. Był moim dobrym kumplem i przy kawie nie raz opowiadał co nieco. Krzywdził kobiety. Zawsze mu tłumaczyłam, że trafi kosa na kamień. Potrafił mieszkać z dziewczyną, a kiedy ta wyjechała za granicę do pracy, zostawiając go w swoim mieszkaniu, zamieszkał tam z następną. Nie jest to miłe kiedy wracasz do siebie, a drzwi otwiera ci obca kobieta i na pytanie co tu robi, mówi że mieszka z zalał długie lata, nie potrafił się ustatkować. Zupełnie nieoczekiwanie zakochał się do szaleństwa w kobiecie swojego pokroju, czego rzecz jasna nie był świadomy. Zmienił dla niej całe swoje dotychczasowe życie. Niestety tym razem to on był zdradzany. Kiedy się o tym dowiedział (zaskoczył mnie najbardziej i wtedy zrozumiałam, że sie zakochał) nie wierzył, biegał po mieście jak mały chłopiec i pytał ludzi czy to prawda. Ona nie kryła się wcale z tym, że ma nowego faceta, a właściwie, że ma dwóch. Wybrała młodszego. Nasz Szaman, zapłacił wysoką cenę za tę miłość. Wpadł w alkoholizm, stracił pracę. W wieku czterdziestu lat wylądował u matki na garnuszku. A ona wyszła za mąż, urodziła dziecko. Przez pewien czas, będąc już z tym nowym, potrafiła nocą wpadać do Szamana na szybki numerek, dając mu nadzieję, że może jednak… Minęło prawie dwadzieścia lat, a on dalej czeka… Drogie koleżanki więc zapewniam Was, że faceci też potrafią kochać, a tylko od nas samych zależy czy damy się pokochać czy też nie. Szacunek do samej siebie jest najważniejszy, odrobina zdrowego egoizmu i dajmy facetowi to co lubi najbardziej. I nie o sex mi chodzi. Dajmy mu się zdobywać. Pozwólmy mu być rycerzem, niech czuje, że walczy. Nie bójmy się, że odpuści. Jeżeli mu zależy to będzie walczył do końca, a jeżeli nie, to czeka nas tylko szybki sex, płacz przed ulubionym serialem i wielki kubeł lodów.
czy można kochać dwie kobiety? Rozpoczęte przez ~jaśko, 04 wrz 2012 ~iga Napisane 01 czerwca 2013 - 21:23 - moze to bedzie odpowiedzia....choc to naprawde nie jest latwa opcja Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~alutka ~alutka Napisane 06 czerwca 2013 - 07:25 nie można kochać dwóch osób naraz...można darzyć wieloma uczuciami ale nie miłością... małżeństwo to kontrakt, wymiana usług, po latach, uczucia matczyno-ojcowskie, PRZYWIĄZANIE, i w umowie takiej nie ma już miejsca na zakochanie się jednej ze stron.. to zdrada i złamanie obietnicy, że na dobre i złe...ludzie w ogóle nie myślą kiedy się pobierają i zazwyczaj nie biorą ślubu z miłością swego życia, bo w nią nie wierzą, że w ogóle istnieje, ale znajdują Ją po 20 latach..i jest PROBLEM...ale czy ta trzecia, trzeci, kiedy pragniemy ich, marzymy by być z Nimi, umieramy z tęsknoty..to też miłość? nie sądzę... MIŁOŚĆ to 3 elementy naraz...namiętność, intymność i zaangażowanie w relację z partnerem (w tym codzienność)..z żoną chcecie dalej prowadzić wspólne "przedsiębiorstwo", z kochanką być szczęśliwi...mająć 2 kobiety naraz, nie kochacie żadnej z Nich... Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~alutka ~alutka Napisane 06 czerwca 2013 - 08:51 I wiecie co? tak naprawdę to nikt już nie kocha chyba...ani mąż żony, bo Jej nie pragnie, nie stara się wcale, nie porywa Jej gdzieś, nie jest spontaniczny, nie śmieje się..jest zmęczony...(to dziwne,że przy kochance NIGDY!!!)...ani ta żona też nie kocha męża, w sumie jest szczęśliwa jak Go nie ma w domu i nie zakłóca Jej rytmu dnia, kręcącego się wokół pracy, domu i dzieci...czy On kocha kochankę? nic nie musi, jest święto jak się pojawia, namiętność, marzenia, powrót do siebie samego sprzed lat...czy kochanka kocha Jego? nie zna Go wcale...poznałaby, jakby zamieszkali razem...jak zobaczyłaby swojego misia w fotelu z pilotem, który woła do kuchni, kochanie podaj mi....i facet, który nie odchodzi tłumacząć się, że nie może skrzywdzić RODZINY rozśmiesz mnie do rozpuku, bo to jest jedyny moment w jego życiu, gdzie może poczuć się wreszcie jak SAMIEC ALFA i decydować o Zyciu innych, nie wiedząc wcale co jest dobre dla innych tak naprawdę...to On sam nie będzie szczęśliwy jak zobaczy płaczącą żonę i dzieci...a może tak pozwolić zadecydować innym...na dobre i złe....zakochałeś się?? powiedz o tym żonie..to Wasz wspólny problem...rozwiążcie go razem....dla dobra dzieci....i Waszego... Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~żabka ~żabka Napisane 06 czerwca 2013 - 09:11 Tak, dużo w tym prawdy......dodam tylko, że tchórzostwo i chęć wygody to są właśnie argumenty jakimi tak naprawdę kieruje się facet.....oczywiście żonaty. wystarczy popatrzeć jak się zachowuje wolny....szybko stara się planować przyszłośc wspólnie z kobieta, której pragnie....facet z jajami wie, że kontakt z dziećmi po rozstaniu będzie miał jeśli tylko będzie tego chciał. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~żabka ~żabka Napisane 06 czerwca 2013 - 10:17 Polecam książkę Kalicińskiej "Zwyczajny facet" ....tam właśnie bohater opisuje jakie uczucia rządzą facetem żonatym, który ma romans z "kobieta jego życia" i mysli o odejsciu od rodziny...typowy przykład z życia wzięty :) Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Ewaja ~Ewaja Napisane 06 czerwca 2013 - 12:56 Uwielbiam uogólnienia :D. ........a przecież jest wiele przypadków, gdzie po rozwodzie kobieta nastawia dzieci przeciwko ojcu, nie ważne czy powodem rozwodu byla zdrada czy stało się to po prostu. .....Nie ważne że dzieci na tym traca, ale wazne jest dla kobiety żeby zademonstrować własną krzywdę, w kazdy mozliwy sposób. Panowie świadomi takiego niebezpieczeństwa mogą po prostu zwlekać z rozwodem. Drogie Panie, każdy przypadek jest inny, uogólnianie nie służy jednostce :) Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Jack ~Jack Napisane 06 czerwca 2013 - 18:07 Nie wszyscy faceci myślą tylko o swojej wygodzie i mają gdzieś podtrzymanie związku. Ostatnio zabrałem żonkę do lasu. Miała opory z rozebraniem się na polance. Trochę bojaźliwa ;) Ale jak już ją przekonałem i kochaliśmy się to była wniebowzięta. Opowiadała że bardzo jej się podobało jak patrzyła na kołyszące się korony drzew w czasie .... :-) Warto wpleść odrobinę pikanterii w nasze związki. Nadmieniam, że mam już dobrze po 40. Gdyby tylko jeszcze moja połówka także czasami pomyślała o czymś pikantnym :( Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~alutka ~alutka Napisane 06 czerwca 2013 - 20:06 Jack...masz rację...że traktujesz żonę jeszcze jak swoją kobietę a nie już jak matkę... i rację masz też apelując do kobiet, które same zachowują się jak matki własnych facetów...a potem dziwią się, że ten znalazł sobie inną...skoro to portal po 40, to większość z nas ma dzieci podchowane...mamy czas już dla siebie..znam mnóstwo rozwódek...dopiero zaczęły życ gdy się rozstały ze swoją "połówką"... romansują, kokietują, bawią się....wydepilowane w sexownej bieliźnie kupują sobie pończochy...wyglądają świetnie...dlaczego tego nie robiły z mężem???? ano może nie robi się tego z "tatusiami"...coraz więcej kobiet wnosi o rozwód...panowie niechętnie, nawet mając kochankę..jaki z tego wniosek? a co do dzieci....wymaga się od mężczyzn odpowiedzialności...zakochałeś się...nie masz prawa....siedź w domu, bo ja też muszę...kobiety, od których odchodzi mąż i utrudniają mu kontakty z dziećmi, które robią z dzieci partnera mówiąc, tatuś nas zostawił, w ogóle nie powinny być matkami...one już nie muszą chronić swoich dzieci??? to tatuś jest winny??? dorośli i odpowiedzialni ludzie rozmawiają ze sobą i coś ustalają razem dla dobra pociech właśnie...miłość przychodzi i często odchodzi po latach...i niczyja to wina często... znam pary po rozwodzie, które dopiero nie mieszkając razem potrafiły stworzyć szczęśliwą rodzinę...i dzieci to potwierdzają...ale nie są to same kobiety w tygodniu z dzieckiem a tatuś na sobotę...mieszkają blisko siebie i po połowie rozkładają czas dla dzieci...są nadal ich rodzicami...razem spędzają święta i część wakacji...nieraz ze swoimi nowymi partnerami...dla dziecka to bywa trauma, ale tylko wtedy gdy sami rodzice mu taką zgotują... Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~brzydka ~brzydka Napisane 07 czerwca 2013 - 08:06 Panowie i Panie...podsumowując moje doświadczenia, stwierdzam, że nie da sie kochać dwóch facetów na raz. Fajnie jest mieć kolegę, z którym przeżywa się nowe doznania, takie którcyh mąż nam w sypialni nie zapewni, mimo najszczerszych chęci, jak ktoś wspomniał klimat bezstresowy, bez problemów dnia codziennego, tak na prawdę bez zobowiązan, i mąż w domu, ciepły, czuły, któremu chyba nic nie brakuje...chyba...Najdziwniejsze jest w takiej sytuacji to, że po 10 latach małżeństwa zdecydowałam sie na skok w bok i wcale tego nie żałuje. Nie jestem panną lekkich obyczajów, do tej pory prowadziłam życie ustatkowane, spokojne, wszystko było correct, aż tu nagle...no właśnie...i dodam jeszcze jedno, jak sie wypali w tej przygodzie wszystko to poszukam sobie innej..nie tylko facet to świnia. Przyznaje się otwarcie:* Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Ewaja ~Ewaja Napisane 07 czerwca 2013 - 08:23 To trochę jak w piosence, z lekka przerobionej... Ona nie kochala żadnego z nas :P Ale każdy się do czegoś przydaje ;) To moze trwać tak długo, aż nie spotka się kogoś, kto okaże się przynajmniej 1000 w jednym :P .......zwie sie to miłością wzajemną....nie mija...ani sie nie wypala :) Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~brzydka ~brzydka Napisane 07 czerwca 2013 - 08:29 miłośc w jej pierwszej fazie kompeltnie rózni się od miłości w fazie:"jeść, pić, siku, kupa"..w fazie rachunków, braku kasy, brudnych skarpetek, obowiązków, zimnej kawy, bo na ciepła nie starcza czasu...każdy ucieka tak czy inaczej...ten rodzaj ucieczki widać jest dla mnie swoistego rodzaju rozwiązaniem. To nie tak, że się męża nie kcoha...kocha, spędziło się z nim 1/3 życia, wychowuje dzieci, pali porannego papierosa w jego wielkiej bluzie i zasypia przed telewizorem wspólnie..wszystko ma swój urok. wypełnianie luki jest czymś instynktownym. Nie staram się tego przewartościowywać, porównywać..wiem, ze nie jestem fair, ale wyrzutów sumienia nie mam...nie mam tez pomysłu na odpowiedź na pytanie..czemu sie tak dzieje, że nie możemy dopasowac się do tych róznych faz miłości? Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~ewaja ~ewaja Napisane 07 czerwca 2013 - 12:35 :). .....różnie milość sie tlumaczy :) Rozumiem o jakiej formie związku piszesz, czy to z mężem czy to z kochankiem... .....dla mnie milość to wiecej niż rozkladanie życia na iluzje zakochania i prozę fizjologii ...skarpetek itp. milość nie ma faz zwiazki kontrolowane i uklady maja fazy :) Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~brzydka ~brzydka Napisane 07 czerwca 2013 - 12:48 kompletnie sie nie zgodzę. Motyle w brzuchu, nogi z waty i maślane oczy to etap pierwszej fazy...po tylu latach małżeństwa, bycia wspólnie w jednym "gospodarstwie" pokonywania problemów i przeżywania uniesień uczymy sie od siebie kompletnie nowych rzeczy...znamy sie jak łyse konie. Nie ma motyli, waty, masła, jest proza zycia, marazm...miłośc, która ma inne oblicze, bo się wspieramy, jesteśmy dla siebie podporą na dobre i na złe...nigdy nie bedzie jak dawniej, jak na poczatku, kiedy uczylismy sie siebie na pamięć, kiedy każdy dotyk był ekscytujący...teraz znamy sie na wylot, jesteśmy w stanie przewidzieć każde zachowanie, dotyk zobojetniał a my jestesmy starsi o nowe doświadczenia..nie koniecznie madrzejśi..patrząc na mnie powinnam założyć post- SZUKAM PANA PO 40.. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~ewaja ~ewaja Napisane 07 czerwca 2013 - 13:49 ;) ...... milość czy MILOŚĆ ....jak to mówią wielkość robi różnicę :D ....dlatego współczuję związkom, z których wieje przyzwyczajeniem, stagnacją a sposobem na nadanie życiu żywszych kolorów jest stosowanie np. środków o których wspomniałaś...gdybym nie żyła kiedyś z mężczyzna dla którego stagnacja byla normalnością, to bardzo bym sie dziwiła, ze to może komuś w jakiejkolwiek formie odpowiadać. A jednak :D ....masa ludzi tak żyje :). ....czlowiek ma to na co godzi się... Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~stokrotka ~stokrotka Napisane 26 grudnia 2013 - 19:17 bardzo mądrze napisano,tyle w tym prawdy dziś caly dzień tą w podobnej sytuacji,jestem 3,5roku z facetem który ma żonę,syna 18lat,jestem młodszą o10lat,żona jest w jego wieku..kocham bardzo,tylko uż nie wytrzymuję,jest ciężko bardzo jak są święta,albo szczegulny wieczór w którym bardzo chcę żebym był obok ale jego niema..mówi że ich z żona nic nie dwa duże kredyty i syn,jeżeli to zerwie to straci dorobek swoiego życia a po 40 ciężko zacząć wszystko z wiem że mnie kocha,nie tylko seks nas lączy,a jego troska,pomaganie mi wewszystkim,wakacje raz do roku,wtedy jestem szcześliwą kobieta,.ale ostatnio często się klucimy bo za często zadaje je mu pytanie kiedy się rozwiedzie z żona,na początku mówil mi że jest w separacji bo bym nie brnelam w ten związek. ie umiem bez niego żyć,wszystko bym oddalam za n iego nawet życieale czy to jest rozwiązanie i sens..nie wiem jak mam dalej żyć,kocham i się meczę,proszę Was mężczyzni o złota rade,o poradę,jak to wygląda z Waszej perspektywy...przepraszam za błędy, nie jestem Polką. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~arion ~arion Napisane 26 grudnia 2013 - 19:49 odpuść sobie Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Kiki ~Kiki Napisane 28 grudnia 2013 - 21:58 Moim zdaniem kobieta moze kochać 2 mężczyzn, a mężczyzna moze kochać 2 kobiety ... I nie jest to ani egoistyczne ani tchorzostwo. A te wszystkie wypowiedzi przeciw.... to racjonalizacja. Większość z Was pisze ,, trzeba do tego podejść racjonalnie" ... Można kierować sie rozumem przy podejmowaniu decyzji z kim żyć, z która osoba ale to ze wybierzesz jedna nie znaczy ze nie kochasz drugiej ...możesz ja kochać i nie musisz z nią sypiac. Tylko ja wiem, czy kocham dwóch i nikt mnie nie przekona, ze tak nie jest, bo miłość jest swego rodzaju istota mojego życia wewnętrznego .... Można kochać trzech facetów i postanowic zyć z jednym... by odnaleźć sie jakoś w społeczeństwie. Ważne jest by nie kłamać ... nie zdradzać. Miłość ma początek ale już końca nie ma.. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Kiki ~Kiki Napisane 29 grudnia 2013 - 19:11 Stokrotko! Skoro jesteś nieszczęśliwa, to znaczy, ze podazasz niewłaściwą droga.. Bo miłość uszczesliwia, a Ty czujesz sie nieszczęśliwa.. Kochaj go nadal i otwórz sie na nowa relacje z innym mężczyzna. I znajdz to czego szukasz, a będziesz szczęśliwa . Nie chodzi mi o manipulacje .. Chodzi o to , ze Ty żyjesz na jego warunkach a to dla Ciebie za mało ... A jak zmusisz tego faceta, żeby sie rozwiodł..Itp to on przestanie Cię kochać. Posłuchaj swojego serduszka. Jeśli ono jest samotne w tym związku to niech ogrzeje sie w innym... Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Kiki ~Kiki Napisane 29 grudnia 2013 - 19:20 Za miłością mojego życia pojechalabym na kraniec swiata.. A Ty niby oddalabys życie :-) a on nie moze zrobić nic bo ograniczają go kredyty?? I straci trochę pieniędzy... Tyle jesteś warta? Tylko tyle! Gdybym nim była i Cienie kochała pierdolnrlab to co materialne ... Tak, wolałbym stracić coś by zyskać coś wazniejszego. Pieniądze można zarobić ... A miłość trudno jest spotkać. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Kiki ~Kiki Napisane 29 grudnia 2013 - 19:27 Nie gniewaj sie Stoktotko ale dostajesz ochlapy na własne życzenie .. Żyjesz zludzeniami ... Jeśli go naprawdę kochasz to sie nim ciesz.. A jeśli kochasz siebie to zostaw go żonie i poszukaj sobie fajnego faceta , który zaoferuje Ci miłość a nie wczasy w ukryciu raz do roku. Czego Ty oczekujesz od nieuczciwego człowieka????? Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie » odpowiedz » do góry
jestem z facetem którego nie kocham